Ewagriusz

Ten rozdział jest o odkryciu, dokonanym przez, giganta duchowości (chyba melancholika), Ewagriusza z Pontu. Dotyczy ono duchowego otoczenia, w którym przebywa człowiek na Ziemi. Ojcowie Pustyni  na nowo odkryli przesłanie Jezusa, co znalazło wyraz w trzech ślubach: czystości, ubóstwa, posłuszeństwa.

Osiem złych myśli w życiu każdego człowieka.
Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkażę o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. (Ew. Łukasza 4:3-12, Biblia Tysiąclecia)

Ewagriusz z Pontu jest wspaniałym obserwatorem świata. Smutne jest to, że jego odkrycia uległy zniekształceniu i zapomnieniu. Na podstawie jego odkryć św Grzegorz Wielki utworzył listę siedmiu grzechów głównych (w nawiasach podałem jego odpowiednik). Demony (złe myśli) opisane przez Ewagriusza atakują zawsze w określonej kolejności. Pierwszy atakuje zawsze ten, który podałem jako pierwszy w danym kolorze (obżarstwa, chciwości, próżności), a jeżeli któremu udało się zranić człowieka, to za nim do ataku przystępują te, które opisałem w podobnym kolorze.

Demon pierwszy: obżarstwo (łakomstwo)
Myśli o wspaniałych ucztach,  spotkaniach towarzyskich, fantazje kulinarne prowadzą często od utraty wiary w sens postów i umartwień. Jakby dalszą konsekwencją tych myśli jest obawa o zdrowie. Drugim biegunem takich myśli, ale pochodzącym od tego samego demona, jest radykalizm ascetyczny, który zaprzecza własnym słabościom i równocześnie zapomina o potrzebach innych ludzi.

Obroną jest gościnność i kontrola własnej wyobraźni - tak, aby demon obżarstwa nie mógł się nią posłużyć.

Demon drugi: nieczystość (rozpusta)
Potrzeba bliskości i posiadania potomstwa, była traktowana przez ojców pustyni jako coś naturalnego. W przeciwieństwie do manichejczyków. Ewagriusz zdawał sobie sprawę, że niemożliwe jest całkowite wyzwolenie się z naturalnych pragnień seksualnych. Demon nieczystości ukazuję wstrzemięźliwość jako bezsensowną, a Boga jako tyrana, który wymaga rzeczy ponad ludzkie siły. Dlatego w walce z tym demonem chodzi głównie o to, aby namiętność nie przejęła kontroli nad człowiekiem.

Ścisły post, czuwanie nocne, modlitwa oraz powściągliwość powodują, że demon, nienawidzący udręki ciała, ucieka. Zaatakowany powinien też opowiadać innym o swoich upadkach, a nie szczycić się trudami ascezy.

Demon trzeci: miłość pieniędzy (chciwość)
Władza, możliwie wielka władza, jest tym właściwym celem, do którego mają prowadzić pieniądze. Chciwość, osacza człowieka nie tylko myślami o tym co kiedyś stracił, ale o tym co może w przyszłości zyskać. Z tego wynika wniosek, że przykładowy mnich na zewnątrz może wyrzekać się bogactwa, ale gromadzić je w sercu. Troska o przyszłe dobra, może całkowicie zniewolić takiego człowieka.

Najlepszą obroną przeciwko demonowi chciwości jest ubóstwo, jałmużna, zawierzenie Bogu, a także nieużalanie się nad własną biedą i równe traktowanie biedaków i bogaczy.

Demon czwarty: smutek (zazdrość)
Trucizna jest symbolem smutku. W niewielkich ilościach potrafi uleczyć, w nadmiarze może nawet zabić. Smutek w niewielkich ilościach prowadzi do dobra: dokonania lepszego wyboru, żalu, czy nawrócenia. Jeżeli przyczyną smutku są niespełnione nadzieje, to smutek taki prowadzi do powolnego obumierania. Najgorsze jest to, że taki człowiek nie może też nikogo poprosić o ratunek, ponieważ demon smutku izoluje go od innych ludzi, zamykając w niewoli własnej wyobraźni i niespełnionych pragnień izolując także od Bożego Miłosierdzia. Chce on odebrać człowiekowi radość życia.

Jedynymi skutecznymi środkami w walce z tym demonem są: radość, otwarcie się na innych ludzi, wytrwałość i modlitwa.

Demon piąty: gniew
Własna wizja świata oraz brak możliwości zrealizowania jej, daje podstawy frustracji. Pożywką gniewu jest też skrywana w sercu uraza. Człowiek, nad którym przejmuje on kontrolę, nie akceptuje niedoskonałości swoich i innych ludzi. Jest krytykancki, nieufny, zawzięty względem innych oraz nieszczery względem siebie. W jego sercu dominuje nienawiść. Warto pamiętać, że demon gniewu wykorzystuje często błahy pretekst do swoich działań. Czasami zwyczajne codziennie zajęcia, drobne sprawy czy wydarzenia, które potoczą się niezgodnie z zamierzeniami człowieka, mogą wzbudzić w nim gniew.

Poznanie własnych myśli i lęków, miłość bliźniego, przebaczenie, wielkoduszność, cierpliwość, łagodność i wyrozumiałość dla słabości innych oraz modlitwa Psalmami pełnią kluczową rolę w walce z tym demonem.

Demon szósty: acedia (lenistwo)
Nuda i czas, który dłuży się w nieskończoność. Wtedy pojawiają się: duchowe zniechęcenie, znużenie, oschłość, tchórzostwo, przygnębienie, niezdolność do koncentracji, obrzydzenie.  Człowiek wtedy czuje się jak zwierzę: z przodu ciągnięte przez pożądliwość, z tyłu popychane i bite przez nienawiść. Ma on wrażenie, jakby jego cała dusza obumierała. Ewagriusz mówi, że żonaty mężczyzna będąc w stanie acedii zmienia żonę, ponieważ obwinia ją o swoje cierpienie. Mnich z kolei chce uciec z celi łudząc się, że w innym miejscu będzie mu lepiej. 

Demon acedii stosuje urozmaicone strategie. Człowiek atakowany przez niego pomimo tego, że w sercu ma poczucie niespełnienia, na zewnątrz może być spokojny, pogodny i opanowany. W innym przypadku, taki człowiek może też być pobudzany do nadmiernej aktywności. Wtedy ucieka on przed pustką w pracoholizm, szczyci się tym, że nigdy nie odpoczywa, ma poczucie winy, gdy nie znajduje zajęcia i dla bliźniego jest niewyrozumiały. Kryterium oceny jest tutaj intencja i niedobrze jest, gdy ktoś szuka w podejmowanym działaniu siebie. Ewagriusz mówi, że wszelka przesada, brak umiaru pochodzą od złego ducha. Demony bowiem powstrzymują przed czynieniem tego, co możliwe, a skłaniają do robienia rzeczy niemożliwych.

Autorzy średniowieczni "demonem południa" nazywali poczucie bezsensu życia i niepokoju, jakie dotyka człowieka w "południe" życia, czyli około czterdziestego roku życia.

Lekarstwami w walce z demonem acedii są wytrwałość w powziętych postanowieniach oraz zachowanie właściwej miary.

Demon siódmy: próżna chwała
Pragnienie sukcesu, pierwszeństwa, brak dbałości o relacje z drugim człowiekiem wraz z zabieganiem o podziw innych. Uzależnienie jakości swojego działania od pochwał. Jednocześnie brak pochwał i zachęcenia dla innych. W ten sposób demon próżnej chwały otwiera drzwi duszy innym demonom i doprowadza ją do upadku. Czasami demon sprawia, że człowiek zabiega o towarzystwo ważnych osób lub wiąże się z różnymi znanymi instytucjami. Czuje się ważniejszy i lepszy od innych, ponieważ przebywa w elitarnych i wpływowych środowiskach.

Obecnie mało się wspomina o tym zagrożeniu duchowym, jakim jest próżna chwała. A otwiera ono drogę dla pychy. Wręcz występuje pomylenie pojęć i dlatego warto mieć to rozeznanie: pycha nie jest tym samym co próżna chwała.

Jedynym skutecznym sposobem walki z tym demonem jest wytrwała modlitwa, oczyszczanie motywacji podejmowanych wyrzeczeń i skromność.

Demon ósmy: pycha
Demon pychy kusił mnicha zawsze jako ostatni. Najczęściej przedstawiał mu Boga jako bezsilnego, a wtedy miłość własna opanowywała wszystkie działania i myśli mnicha. Demon ukazywał też Boga jako faworyzującego jednych, a odrzucającego drugich. Podpowiadał mnichowi, że przecież bardziej niż inni zasługuje na względy Najwyższego, bo tyle wycierpiał, wybierając życie ascety. Mnich ulegając pokusie wierzył, że własnymi siłami pokonywał trudności. Ulegając pysze wracał niejako do początku swojej drogi, a nawet - jak twierdzi Ewagriusz - pogarszał swój stan, przed czym przestrzegał Jezus Chrystus [por. Mt 12,45].

Pontyjczyk nazywa pychę urojeniem, złą gorliwością, mroczną ułudą, zarozumiałością ciała. Opanowany przez nią człowiek stawia się na miejscu Boga i podkreśla swoją niezależność. Wcześniej czy później sam staje się jak demon, który go opanował. Nie przyjmuje napomnień, przypisuje sobie wszystkie zasługi, gardzi innymi. Wszystkich dookoła uważa za głupców, którzy nie dostrzegają jego "wielkości". Poucza i nie toleruje słabości innych, pogardza grzeszącymi.

Lekarstwem jest pokora, posłuszeństwo Bogu, cierpliwe znoszenie przeciwności losu i zniewag. Tylko człowiek akceptujący swoją zależność od Boga i ograniczoność jest w stanie cieszyć się życiem i ma szansę zdobyć prawdziwą Bożą mądrość. Mnich powinien opłakiwać swoje grzechy, a nie cudze, pamiętać o krzywdach, jakie wyrządziły mu demony, nie chwalić się czynionym dobrem i słuchać swojego kierownika duchowego.

Script logo