Zakątek

Obecnie uważam, że rozwój człowieka, najbardziej jest zależny od otoczenia w którym dany człowiek żyje. Najważniejszą sprawą jest to, czy to otoczenie przejawia chęci aby zrozumieć i uszanować potrzeby tego człowieka. Dopiero drugą sprawą jest wiedza. Ten niewielki zakątek na Ziemi, który powinien należeć tylko do mnie, jest ciągle zagrożony ingerencjami z zewnątrz. A przecież człowiek potrzebuje zdrowej przestrzeni życiowej, aby prawidłowo mógł się rozwijać. 

Podstawowym czynnikiem zmuszającym mnie do napisania tej strony, jest moja potrzeba zrobienia czegokolwiek wobec rozpowszechnianych błędów niszczących podstawy zdrowego funkcjonowania ludzkości. Piszę z bezradności wobec praktycznej cenzury, która tak utrudnia efektywną komunikacje międzyludzką. Przypuszczam, że niewiele osób orientuje się, w tym mętliku polityczno/psychologiczno/religijno/tradycyjnych zasad życiowych.

Przestrzeń życiową, którą obecnie sobie stworzyliśmy, wypełniają konflikty. Są generalnie dwie metody, aby sobie z nimi poradzić:
- Roszczenie Stosują ją ci, którzy myślą tak: "Jeżeli ludzie przestrzegaliby takie, czy inne zasady, wtedy byłoby dobrze." Oczywiście tak myślący, myślą też zazwyczaj, że są w porządku, gdyż oni zawsze przestrzegają te zasady. Przykłady, takiego i tylko takiego radzenia sobie z życiem, łatwo można znaleźć w telewizorni.
- Sesja wentylacyjna Tą metodę opisał AATBeck, jeden z twórców psychologii poznawczej. Polega na wyrzucaniu z siebie bolesnych zranień, poglądów, trudnych spraw itp. Osoba, która wspiera takiego osobnika (wentylującego płuca), uzbrojona jest w cierpliwość i wiarę w niego. Pozwala mu wypowiedzieć wszystko i do końca, wiedząc, że wtedy i tylko wtedy możliwy będzie jej powrót do równowagi psychicznej. Potem następuje zamiana ról. Tak jak do tanga, do tej metody potrzeba jest dwojga zgranych, ufających sobie osób. Praktyka takich sesji, prowadzi do zwycięstwa nad trudnościami, które spotykają nas w życiu. Beck opisał też tzw oko cyklonu.

Obserwowana przeze mnie rzeczywistość, jest polem bitewnym, w którym ludzie rozumiejący i praktykujący "wentylacje" są piętnowani:
- krytykujesz przełożonego/nauczyciela - znaczy roszczeniowy jesteś, czyli robisz źle
- stawiasz rodzicom wymagania - nie szanujesz starszych, czyli robisz źle
- stawiasz dzieciom wymagania - zabierasz im młodość, czyli robisz źle
- w wychowywaniu posługujesz się konsekwencją, unikasz bicia  - krzywdzisz dziecko, bo zasady życiowe źle przyswoi, czyli robisz źle
- pozwalasz dziecku krzyczeć - znaczy wychowujesz bezstresowo, czyli robisz źle
- olewasz po/pis - znaczy nie zależy ci na sytuacji ojczyzny, czyli robisz źle itd itp

Dla mnie szokujące jest, jak zagubieni są ludzie starający naśladować się innych, szczęśliwszych od siebie. Dochodzą oni do mylnych wniosków, że wszyscy kłócą się, tak samo. Otóż nie, po prostu nie. Kłótnie może i wyglądają pozornie tak samo, ale wydają inne owoce. Dany temat jest poruszany na sesji wentylacyjnej, tylko raz. Potem można oczywiście o nim porozmawiać, ale nie ma on już takiego ładunku emocjonalnego. I nikt nie czuje realnej potrzeby, aby wentylować to samo drugi raz. Na szczęście życie jest znacznie bogatsze, od tego pokazywanego w tv. I jeżeli czujesz bolesność niektórych słów wentylującego, nie znaczy to automatycznie, że emocje wezmą nad tobą górę i nie znaczy to, że wentylujący tego pragnie. Być może jego słowa mogą prowadzić do lepszego życia, a już na pewno warto poczekać na swoją kolej. Podstawą takiego rozwiązywania konfliktów, prowadzących do szczęścia, jest zaufanie. 

Script logo